Dermokosmetyki a kosmetyki naturalne.

Rozwiejmy w końcu wszelkie wątpliwości dotyczące dermokosmetyków i kosmetyków naturalnych. Nie ma żadnej prawnie wiążącej definicji, która określałaby, czym jest dermokosmetyk, kosmetyk naturalny czy organiczny. Brak regulacji prawnych sprawia, że jak grzyby po deszczu, rynek zasypywany jest produktami swobodnie używającymi chwytliwych i modnych haseł: ekologiczny, naturalny, bio, organiczny. Czysty greenwashing, czyli ekościema.

Konsekwencje braku regulacji prawnych.

Prawo polskie nie może pochwalić się żadnymi regulacjami prawnymi odnoszącymi się do naturalności kosmetyków. Można jedynie wyczytać, czym jest kosmetyk. Na próżno też szukać definicji w prawie europejskim. W Internecie dokopiemy się zaledwie do odległej w czasie wytycznej Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy z 2000 roku. Wytycznej, która jest jedynie niewiążącą wskazówką.

Konsekwencją luźnego potraktowania zagadnień, jakimi są naturalność i organiczność kosmetyków jest wysyp produktów, które pięknymi etykietami i reklamami zwabiają konsumentów. Sprzyja temu rosnący trend szeroko rozumianej ekologii oraz zdrowego trybu życia.

Kosmetykiem naturalnym, wg. wskazówek wyżej wymienionego Komitetu Ekspertów Produktów Kosmetycznych, będzie każdy kosmetyk, który:

  • ma w swoim składzie naturalny składnik (roślinny, zwierzęcy, naturalny),
  • sprzyja zdrowiu i urodzie,
  • jest przyjazny dla skóry i środowiska,
  • jest bezpieczny.

Jakie problemy mogą pojawić się przy interpretowaniu w ten sposób kosmetyku naturalnego?

Po pierwsze – brak jest konkretów, co do ilości składników naturalnych, jakie powinny tworzyć produkt.

Po drugie – naturalnym składnikiem jest również ropa naftowa, której pochodne (ze względu na niską cenę) są powszechnie stosowane w kosmetykach np. wazelina czy olej parafinowy. A co robią? Zatykają pory, uniemożliwiają oddychanie skóry, absorbują kurz i bakterie, wywołują zaskórniki i trądzik.

Po trzecie – kwestia bezpieczeństwa jest naprawdę różnie traktowana. Wiele zabronionych substancji może występować w kosmetykach pod warunkiem, że ich ilości będą minimalne. Używając jednego kosmetyku z taką substancją nie spowodujemy zanieczyszczania organizmu, jednak wziąwszy pod uwagę to, że codziennie korzystamy z paru preparatów, a w każdym znajdzie się jakaś niewielka ilość szkodliwości, to czy nie uzbiera się nam się już dawka przekraczająca normy?

Wielu ludziom nie chce się czytać tego, co jest zamieszczone z tyłu na etykiecie. I wcale się temu nie dziwię – niektóre nazwy są długie i ciężko je przeczytać nawet w głowie. Każdy składnik użyty przy produkcji ma swoje miejsce na etykiecie – zgodnie z nazewnictwem INCI (Międzynarodowego Nazewnictwa Składników Kosmetycznych) w malejącym ułożeniu.

Jakiś czas temu zaczęłam eliminować kosmetyczne świństwa. Miałam blisko do Rossmana więc tam zaopatrywałam się w kosmetyki do twarzy, ciała i włosów. Przed wyjściem zwykle przeszukiwałam Internet za polecanymi kosmetykami – robiłam im zdjęcie telefonem, by następnie w drogerii móc szybko je znaleźć. No ale zazwyczaj mi się nie udawało i próbowałam wybrać jakieś inne. Stojąc przed półką sklepową, wklepywałam w wyszukiwarkę Google skomplikowane nazwy składników żeby sprawdzić, co to w ogóle jest, ale bardzo szybko się poddawałam. Kierowałam się już potem wyłącznie marketingowym zapewnieniem przedniej etykiety – najlepiej z jakimś rysunkiem roślinki – oraz marką, którą najbardziej znałam.

Dla osoby, która chce do minimum ograniczyć wszelką chemię, syntetyki oraz kontrowersyjne naturalne składniki, jakimi są między innymi produkty destylacji ropy naftowej, to za mało. Taka osoba powinna z przymrużeniem oka traktować hasełka mydlące oczy na zielono i wziąć się za poważne studiowanie ingrediencji. Już teraz współczuję, to naprawdę twardy orzech.


Podmioty certyfikujące

Certyfikat Ecocerto Cosmoc Organic - Infografika

Wybawieniem dla tych wszystkich osób, którym nie jest wszystko jedno, są międzynarodowe podmioty certyfikujące kosmetyki pielęgnujące. Są wiarygodnym źródłem pomagającym wskazać te produkty, które zasługują na miano bycia natural, eco, bio czy organic. Posiadają restrykcyjne wymagania oraz ściśle określony proces weryfikowania.

Najpopularniejszą instytucją certyfikującą jest francuski ECOCERT.

Na niektórych logach certyfikatów można się spotkać również z dopiskiem „Cosmos Organic” albo „Cosmos Natural”. Jest to europejski znak standaryzujący, który uzupełnia loga tych certyfikatów, które spełniają ustalone warunki. Są dodatkowym potwierdzeniem, że produkt jest tym, za jaki się podaje oraz przeszedł standardową procedurę certyfikacyjną.

Nadawanie certyfikatów to mimo wszystko drogie przedsięwzięcie i nie wszystkie firmy produkujące – zwłaszcza małe, rodzinne – mogą sobie pozwolić na taką weryfikację. Nie znaczy to jednak, że takie produkty są gorsze.

Certyfikaty z całą pewnością są wyznacznikami jakości dla konsumentów oraz wytycznymi, do których producent powinien dążyć. Mimo to, osoby wyczulone na punkcie syntetyków, kobiety w ciąży czy karmiące powinny nadal zwracać uwagę na składy.

Nie wszystko co jest certyfikowane jest dobre. Przykładowo, ECOCERT pozwala na wykorzystywanie silikonów czy aluminium.


Definicja dermokosmetyków

Dermokosmetyki można inaczej nazywać kosmeceutykami, jednak to pierwsze określenie zdominowało rynek kosmetyczny. W literaturze naukowej słowo „dermokosmetyk” pojawiło się po raz pierwszy w 1990 roku, a „kosmeceutyk” znacznie wcześniej, bo w 1961 roku. Niezależnie od różnicy w latach, oba pojęcia oznaczają zgoła to samo:

preparaty będące połączeniem kosmetyku i farmaceutyku (leku), które wpływają na procesy fizjologiczne skóry i wspomagają leczenie chorób skóry.

  • W swoim składzie mogą mieć substancje stosowane w lekach oraz substancje aktywne. Docierają do głębszych warstw skóry zapewniając ogólną poprawę zdrowia oraz wyglądu skóry.
  • Przeznaczone są szczególnie dla osób zmagających się z trądzikiem różowatym, atopowym zapaleniem skóry, wypadaniem włosów, łuszczycą, łupieżem.

Wszystko jest jednak uzależnione od producenta dermokosmetyku. To, że produkt określa się mianem dermokosmetyku niewiele znaczy pod względem skuteczności i bezpieczeństwa. Podobnie jak z omawianym wcześniej kosmetykiem naturalnym – nie ma żadnej regulacji prawnej odnoszącej się do składników, jakie powinny być zwarte w produkcie, ani czym właściwie jest.

W świetle polskiego prawa (jak również europejskiego) albo coś jest kosmetykiem albo lekiem. Nie ma niczego pomiędzy.

Dermokosmetyk nie jest pełnoprawnym lekarstwem ale jak najbardziej może leczyć. Wszystko zależy od producenta i jego wartości.

Proces legislacji produktu jako leku jest dużo bardziej kosztowny i rozciągnięty w czasie niż w przypadku kosmetyków – jest to pewien czynnik odstraszający producentów. Wolą swój unikalny produkt zatwierdzić, jako kosmetyk i nazwać go budzącym zaufanie „dermokosmetykiem” niż lekiem.

Dermokosmetyki tylko w aptece?

Przyjęło się, że dobre dermokosmetyki można kupić wyłącznie w aptece. Produkty na aptecznej półce są postrzegane jako dużo bardziej skuteczniejsze niż te w innych miejscach. Jesteśmy gotowi zapłacić za nie dużo więcej, bo mamy pewność, że one zadziałają – no przecież są z apteki! A to, że są niezdrowe w ogóle nie przyjdzie nam do głowy.

Jak już możecie się domyślać, nie do końca tak jest. Możesz nieświadomie kupić dermokosmetyk w aptece, a o połowę tańszy znajdziesz później w drogerii. Jeżeli nie patrzysz na składy INCI to kupisz dermokosmetyk wyglądający „naturalnie”, a który w swoim składzie będzie miał masę syntetycznych substancji. Niektórym producentom bardzo zależy żeby ich kosmetyki były sprzedawane w aptece – to podnosi ich zaufanie w oczach konsumentów.

Podsumowanie

  • Nie każdy kosmetyk naturalny jest w istocie naturalny. Posiadanie choćby jednego składnika naturalnego (w niewielkim nawet stężeniu) pozwala producentom na określanie ich tym mianem.
  • To, że dermokosmetyk można zakupić w aptece nie znaczy, że jest skuteczniejszy i bezpieczniejszy.
  • Kosmetyki naturalne, organiczne i dermokosmetyki nie posiadają prawnie uregulowanych definicji, przez co producenci mogą te terminy dowolnie intepretować i wykorzystywać w reklamie.
  • Kosmetyk organiczny oznacza, że posiada w swoim składzie składniki, które wyhodowane zostały bez chemii, ekologicznie – przyjaźnie dla środowiska.
  • Certyfikaty mogą pomóc w wyborze skutecznych i bezpiecznych kosmetyków ze względu na restrykcyjne wymogi, jakie stawiane są producentom i ich produktom.
  • Mimo, że dermokosmetyki są z prawnego punktu widzenia po prostu kosmetykami, to mogą zawierać wiele substancji leczniczych wykorzystywanych w lekach oraz być skuteczne.

Najlepszym wyjściem dla osób chcących wyeliminować z codziennej pielęgnacji szkodliwą chemię oraz dobierać produkty dedykowane dla określonych typów skóry i problemów, jest czytanie składów produktu oraz znalezienie jednego lub więcej sprawdzonych producentów, którzy kosmetyki wykonują z pasją oraz miłością do natury.

SKOCZ DO GÓRY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s